No więc jak to się zaczęło...

Dawno, dawno temu gdzieś w śmierdzącym pociągu naszych kochanych Polskich Kolei Państwowych :D pierwszy raz poznał się Rosomak (Bas) i Igor (W sumie Dominik, niewiem po co kazał na siebie mówić Igor ;P)(Perkusja)... Wtedy jeszcze Rosomak nie wiedział, że będzie łoił na tym na czym łoi. Myslał, że będzie perkusistą, ale jego kariera skończyła się na pałeczkach za 9zł, bo na perkusje nie starczyło XD hehe, które potem i tak oddał Igorowi :P. A Igor wtedy już grał troche na swoich garach marki Polmuz, na których gra do teraz :D... Byli oni wtedy na jakimś obozie, czy czymś tam... w każdym razie było pewnie dużo chlania :D.. aż dziwne, że Rosomak zapamiętał, że Igor to perkusista :P. No i obóz się skończył, Igor wrócił do swojej chatki w Gdyni, Rosomak do Gdańska i jakoś tak sobie czas mijał...

Rosomak przeprowadził się do jakiejś zadupiastej dzielnicy domków jednorodzinnych (Gdańsk-Karczemki) :P, gdzie przypadkiem był moim sąsiadem :D... hihi... Nasze poznanie też było bardzo wzruszające :D... W domu obok widziałem tylko jakieś starsze małżeństwo... hehe, to jego rodzice byli... któregoś pięknego popołudnia słyszę z balkonu tego domu dobiegające odgłosy Fuck The System (nie muszę mówić czyjego autorstwa chyba :D...). Se myślę, że to chyba nie to starsze małżeństwo... a na balkonie leżał jakiś debil, w końcu nie miałem nic do stracenia, więc zaczełem się drzeć głośniej od radia :P.. - heeey tyy!! Marcin jestem!! - coo??!! - Maaaarrciiinnn!!... hahah :D i tak się jakoś poznaliśmy, nudziliśmy się together trochę czasu... i w końcu postanowiłem grać na basie... ale jakoś mi się odechciało zanim kupiłem gitarę. Skończyło się na tym, że kupiłem zamiast tego elektryka - mojego ukochanego Flame'a Bell I... wtedy nie wiedziałem, że stratocastery śmierdzą :P... a że mój wujek był swego czasu nauczycielem w szkole muzycznej w Gdańsku to mnie poduczył ;)... teraz ma własne studio nagrań (które szczerze polecam, www znajdziecie w linkach ;)).

Po pół roku mniej więcej moich perypetii gitarowych Rosomak zakupił bas (załatwiany po znajomości przez w/wsp. wujaszka :D) i tak sobie graliśmy, a był to rok chyba... ee... nie pamiętam :P... no i po około roku nauki pozawracałem dupe Rosomakowi, żeby odkopał znajomość z perkusistą i modliłem się, żeby jeszcze nie znalazł kapeli - każdy wie jak trudno o dobrych perkusistów ;)... I tak połączyła Mnie, Rosomaka i Igora szczera więź :P... którą potem nazwaliśmy Scrap :P... wogóle nie wiem skąd ta nazwa.. to Igor ją podrzucił, a nam się nie chciało już myśleć :P...

A wracając do tematu... Początkowo grał z nami brat perkusisty, ale zrezygnował chwilowo z kariery, na rzecz matury.. noo przydatne ustrojstwo ;).. więc zostaliśmy w 3... w między czasie doszedł do nas "gitarzysta" .. co sie Mieszko z Redy zowił ;)... Ciekła mu ślina jak się śmiał i nie przyszło mu do głowy, że krzywo gra, tylko patrzył na innych debil głupi i jeszcze miał okulary!! (wybacz Rosomak ;))... co sie potem okazało - chodził po osiedlu z kolegami i zabijał koty :|.. z takimi wyczynami to sobie może death albo gothic grać... i wyleciał z zespołu tak samo szybko jak sie w nim znalazł... i chyba do tej pory myśli, że z nami gra buhahaha :P...

Jakiś czas graliśmy sami.. W międzyczasie doszła do nas Kasia... Koleżanka kolegi chłopaka.. ee.. nie wiem :P.. Igor ją poznał w swoim bractwie Wikingów (ugabugaugabuga hiehie), Kasia ciągle jest z nami... Ale brakowało nam drugiej gitary... No to wchodze na moją ulubioną witrynke gitara.pl :D... giełda->zagram w zespole->gitarzysta heh :)... I tak oto dołączył do nas Kombain :D... a naprawde to mój imiennik-> Marcin.... A dlaczego kombain?? Bo tak :P.. Na Gadu w opisie miał wpisane Kurdt (jest wielbicielem Kurta Cobaina, niewiem jak to się pisze :P), a mi się coś pokręciło i Igorowi powiedziałem, że ma ksywe Cobain, a on na to: Jaki qtfa Kombain :|... i mamy Kombaina :D... i tak sobie gramy do tej pory... A ciąg dalszy nastąpi wkrótce ... :D... Jak zagramy koncert ;)... Narx

No to zmiany w parafii... Dosyć potężne, że tak powiem, troche pozmieniał czas, a troche my sami. Z braku czasu odszedł od Nas Kombajn (pokój Jego duszy) i z powodu pewnych okoliczności odeszła Kasia. Od "odejścia" Kasi zmianom uległo także to co gramy, teraz jest ciężej, pewniej, potężniej i bez smętów. Dodatkowo jesteśmy w trakcie pozyskiwania próbowni w Kwadratowej w Gdańsku, co odbije sie częstymi próbami w godnych warunkach z uziemieniem w gniazdkach (wreszcie!! :)). Już w zasadzie ruszyliśmy z materiałem, teraz kiedy zaczną się próby jak dawniej i w pewnym sensie Scrap zostanie reaktywowany W zimie mamy zamiar zebrać odpowiednią ilość materiału i z początkiem wiosny ruszyć pełną parą z kompletem sprzętu i przekazań. Jedyne czego Nam w zasadzie brakuje to porządnego wokalu, tak więc trwają poszukiwania, kto czuje sie na siłach niech do Nas wali, może coś z tego będzie, ale nic nie obiecujemy, nauczeni różnymi doświadczeniami nie chcemy kogoś kto sam nie wie czego chce, kto czuje, że się nie ośmieszy niech śmiało wali na maila, czy gdzieś tam, gdzie jest w stanie walić, napewno się odezwiemy... Pozdrówka i do zobaczenia...